Moja Rewolucja Eat Slow

Po dobrze spędzonym weekendzie czas na kolejny wpis, który od dłuższego czasu układa mi się w głowie. Chcę się z Wami podzielić odkryciem, które całkowicie zmieniło moje podejście do jedzenia.

Porządkując sobie ten temat wymyśliłam dla Was 3 pytania opublikowane na FB, jako wprowadzenie. Nikt się z nimi jeszcze nie zmierzył, ale może jak znajdziecie podpowiedzi poniżej, będzie prościej:)

Temat zdrowej, organicznej, bio żywności czy tzw. slow food nie jest mi obcy. Od dłuższego czasu szukałam pozycji książkowych czy artykułów na ten temat. Czytałam je, trochę modyfikowałam nawyki, wprowadzałam nowości, korzystałam ze sklepów organicznych, ale to nie była rewolucja żywieniowa. Pierwszym krokiem do niej była książka Brooke Alpert i Patricia Farris „Cukrowy detoks”, czyli jak odstawić cukier w 3 dni. detoks-cukrowy-b-iext27937593

Jak każda kobieta szukałam diety, która w skrócie pozwoli mi się lepiej poczuć fizycznie i psychicznie. Stosowałam cukrowy detoks przez mniej więcej 2 miesiące po przysłowiowych 3 dniach, po których według książki człowiek powinien przestać łaknąć cukru. Nie miejcie złudzeń – nie chodzi tylko o słodzenie kawy! Cukier jest wszędzie i to jest niestety zgubny wynalazek ostatnich 100 lat. Wcześniej ludzie żyli bez przetworzonych cukrów prostych i wcale ich nie potrzebowali. To przemysł spożywczy przyzwyczaił nasze kubki smakowe, że najlepiej smakuje to, co natychmiast w zetknięciu ze śliną daje wrażenie słodyczy. Nie ma w tym nic złego pod warunkiem, że jest to zdrowa ‚słodycz’ typu miód czy pochodząca np. z owoców. Cukry, które w większości serwuje nam się w produktach spożywczych prowadzą do bardzo wielu schorzeń, nie tylko osławionej cukrzycy. Są wspaniałą pożywką dla bakterii i powodują też (sic!) szybsze starzenie organizmu.

Książka Alpert i Farris nauczyła mnie obsesyjnie tropić cukry w każdym przetworzonym produkcie. Już w tym momencie mojej rewolucyjnej drogi zaczęłam studiować wszystkie etykiety. Uwierzcie nie zabiera to, aż tak dużo czasu jak się wydaje. Pewnie wiecie o tym, ale dla przypomnienia, jeśli cukier wymieniany jest jako pierwszy w składzie, to jest go najwięcej procentowo w danym produkcie. Jakby tego  było mało, na dobitkę zwykle po nim występuje syrop glukozowo-fruktozowy, który też jest ukrytym cukrem pochodzącym z flagowego GMO czyli kukurydzy. UWAGA- często producenci używają go jako zamiennika cukru do produktów z etykietą LIGHT czy BEZ CUKRU. Nie dajcie się oszukać, bo to właśnie on odpowiada za gromadzenie tłuszczu w naszym organizmie. I niestety występuje prawie w każdym produkcie spożywczym.

Wracając jednak do mojej rewolucji; to książka drobnej blondynki, podróżniczki wywróciła już całkiem moje myślenie o jedzeniu do góry nogami. Wychodząc z dziećmi z wystawy poświęconej Pompejom, po symulowanym trzęsieniu ziemi wywołanym przez Wezuwiusza,  mój wzrok padł na prawie pusty stojak w kiosku z pamiątkami. Stała tam samotna książka „Największe kłamstwa naszej cywilizacji” Beaty Pawlikowskiej. Wiedziona instynktem archeologa-tropiciela czułam, że trafiłam na skarb. Kupiłam i przeczytałam jednym tchem. To był przyczynek do jawnej rewolucji, w której chcę  brać aktywny udział, na barykadach:) A Wam polecam, przeczytajcie! A potem kupcie jeszcze kolejną książkę z tej serii „Największe skarby naszej cywilizacji”, która jest odpowiedzią na pierwszą część. Jedna doskonale obnaża czym naprawdę nas karmią, a druga mówi jak jeść zdrowo.  Generalnie wszystko, co nieprzetworzone, nieoczyszczone i bazujące w dużej mierze na sezonowości dostępnych produktów, powinno być podstawą naszej diety.

 

Carlo Petrini, twórca ruchu #slowfood, byłby zachwycony tymi lekturami. Petrini przyjął, że siłą slow food jest serce i inteligencja. Oba filary są podstawą obu lektur. Pawlikowska pisze  z pasją i inteligentnie tłumaczy. Nikt tak klarownie nie opisał jak powstaje biały cukier. W skrócie – wystarczy świadomość, że do jego produkcji używa się gaszonego wapna, silnie żrącego środka stosowanego w budownictwie i …formaldehydusubstancji toksycznej i żrącej sklasyfikowanej jako rakotwórcza.  Czy ktoś Was o tym informował, ostrzegał, tak jak się to robi w przypadku substancji smolistych w branży tytoniowej?

Już wiecie dlaczego to mój największy wróg, którego tropię jeszcze pilniej. Kolejne, które przeszły podobną drogę ‚mumifikacji’ i zamieniania w czystą chemię, to biała mąka, biały ryż, białe pieczywo, białe makarony itd.  Oczyściliśmy je z wszystkiego, co wartościowe i nie wyszło nam to na zdrowie. Już na przełomie XIX i XX wieku odnotowano plagi chorób związane z brakiem witamin i błonnika wynikające z czyszczenia produktów spożywczych do białości.

Na marginesie – zarówno twórca ruchu #slow food jak i twórca pojęcia #slow fix to panowie noszący imię Carlo/Carl, po polsku Karol – imię oznaczające wojownika, człowieka mężnego. Coś w tym chyba jest, że to właśnie oni stoją za moją rewolucją w sposobie myślenia.

Mogłabym na ten temat pisać i  pisać, bo to temat rzeka. Obiecuję, że wrócę jeszcze do tego bo czuję, że ten wpis pozostawi niedosyt…

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s