Opalanie bez chemii

Słońce znów skryło się za chmurami, a było tak pięknie. Poranki rozświetlone słońcem dają  taki zastrzyk energii, że mimo wiecznego niedospania i niskiego ciśnienia, nie nachodzi mnie ochota, żeby z powrotem wrócić do łóżka.  Wypijam jedną kawę, potem drugą i ruszam na spotkanie dnia. Kocham słońce i nie mogę bez niego żyć. Kto się pod tym podpisze?

W naszej szerokości geograficznej czekam na takie poranki przez długie jesienno-zimowe miesiące, kiedy słońca jest jak na lekarstwo. Bez słońca dużo mniej mi się chce,  dopada mnie chandra, depresja, dół. Mam syndrom Ikara, szukam desperacko ofert last minute, żeby się wyrwać, gdzieś dalej do słońca.

Zawsze się pocieszam, że Ci dalej na północ mają jeszcze gorzej. Kiedy mieszkałam w Kopenhadze obserwowałam ze śmiechem, że popularność kawiarni zależała od pory dnia i padania słońca. Zupełnie nie miało znaczenia, które z tych miejsc było lepsze pod względem wystroju czy menu. Klienci wybierali te najbardziej nasłonecznione. Za kilka godzin było to inne zalane światłem słonecznym miejsce.

people-watching-cafe

Ciekawe, że kiedy nadchodzi lato, pełnia słonecznych dni,  często Ci zdesperowani i złaknieni słońca zaczynają się chronić przed dobroczynnym światłem nakładając grubymi warstwami kremy z filtrem. Nigdy nie mogłam tego pojąć mimo, że ciągle słyszałam o szkodliwości promieni słonecznych, miałam wewnętrzne przeczucie, że jak nie dam odpowiedniej, nieprzefiltrowanej dawki  słońca swojemu organizmowi to odbije mi się jego brak zimą.   Owszem miewam po lecie przebarwienia, ale jestem przekonana, że są pamiątką po wcześniejszym używaniu solariów, a także pewnych składników w kosmetykach, które powodują foto-uczulenia.

Co niektórym umyka, w samych kosmetykach przeciwsłonecznych kryje się ogromna ilość chemii i substancji toksycznych dla naszego organizmu. Zdaniem niektórych lekarzy filtry przeciwsłoneczne są odpowiedzialne za zwiększenie zachorowalności na nowotwory skóry w ciągu ostatnich 30 lat. Filtry blokują działanie promieni UVB, które w kontakcie ze skórą powodują przekształcanie cholesterolu w cenną witaminę D3. A to właśnie ona, paradoksalnie, chroni przed różnego rodzaju nowotworami! Poza tym wzmacnia nasz układ immunologiczny, układ nerwowy i mięśniowy. Według badań przeprowadzonych przez Szwedów  umieralność wśród nieopalających się jest dwukrotnie wyższa niż u tych, którzy często korzystają z kąpieli słonecznych.

Oczywiście jesteśmy różni pod względem karnacji. Skóra jaśniejsza narażona jest na poparzenia słoneczne bardziej niż ta ciemniejsza.  Nie potrzebujemy jednak chemii, żeby się zabezpieczać.  Przed promieniowaniem UVA, które grozi poparzeniem skóry, można ochronić się w 100% naturalnie. Pierwszym i podstawowym zabezpieczeniem przed słońcem jest sebum wydzielane przez skórę – stopień ochrony przeciwsłonecznej wynosi średnio od 6 do 8 SPF. Taka ochrona wystarcza na około pół godziny. Jeśli planuje się spędzić na słońcu więcej czasu, dobrze jest zaopatrzyć  się w naturalne oleje roślinne, które ochronią przed szkodliwym promieniowaniem m.in:
olej kokosowy ochrona na poziomie SPF 2-4
oliwa z oliwek (8 SPF)
olej z pestek malin (30-50 SPF)

Właśnie dotarła do mnie paczka z olejkiem z pestek malin Mokosh Cosmetics. Olej ten pełni funkcję najwyższego naturalnego filtra przeciwsłonecznego chroniącego skórę przed fotostarzeniem. Ma właściwości absorbowania promieni słonecznych na poziomie tlenku tytanu. Polecany jest osobom bardzo wrażliwym na słońce jako idealny zamiennik kremów z filtrem na ostre słońce. Generalnie jest dobry dla wszystkich na  czas najmocniejszego działania promieni słonecznych, jeśli nie chcemy wtedy przebywać w cieniu.

DSC_1763

Inny, z którego korzystam to olej kokosowy Dr. Organic.  Ma fantastyczne zdolności blokowania promieni UVA, przepuszczając przy tym dobroczynne i opalające UVB dzięki, którym wytwarzamy potrzebną nam witaminę D3.  Można więc powiedzieć, że olej kokosowy chroni skórę przed wysuszeniem i starzeniem (UVA) ale nie zatrzymuje opalania. A o to większości z nas chodzi.

Potrzeba długiego wygrzewania się w słońcu po długiej zimie jest dla mnie nieokiełznana, a korzystanie z dobroczynnych promieni tylko, jak zalecają o poranku i wieczorem  jest niemożliwe do spełnienia, zwłaszcza podczas wakacji. Uzbrojona w te dwa olejki mam poczucie, że jestem gotowa na słońca o każdej porze dnia.

7 thoughts on “Opalanie bez chemii

  1. Reblogged this on Slow Fix blog and commented:

    W ostatnich dniach rozgorzała ostra dyskusja na portalach społecznościowych na temat ochrony przy opalniu. Pytania się mnożą, czy chronić, jak chronić, co jest skuteczne, co zdrowe itd. Postanowiłam wrócić do tematu, który wcześniej poruszyłam czyli opalania bez chemii. Sama mocno w to wierzę i polecam!

    Polubienie

  2. Przyjmowanie witaminy D3 w ilości, którą zapisują lekarze, czyli według polskich norm nie ma sensu. 1000, czy 2000 jednostek niczego nie poprawia. Poziom witaminy D3 zaczyna się zmieniać po przyjmowaniu 10000 lub nawet więcej. Jeżeli mamy poważne niedobory. Dlatego też warto suplementować D3 cały rok, także podawać dzieciom, oczywiście w mniejszej dawce. Zachęcam do poczytania <a href=http://dietomat.pl/artykul/witamina-d3-jej-wlasciwy-poziom-tak-trudno-osiagalny-jak-zdobycie-szczytu-k2

    Polubienie

  3. O jeny, wyjdę na ignorantkę, ale serio zamiast specyfików z faktorem z drogerii wystarczy olej kokosowy?! I drugie pytanie – czy masz jakieś doświadczenia/opinie z olejkiem z pestek malin z Ministerstwa Dobrego Mydła?
    Dziękuję Ci z góry za odpowiedź 🙂

    Polubienie

    • Nie korzystałam z olejku z Ministerstwa Dobrego Mydła. Kupuje z firmy Mokosh bo dobrze ich znam. I mogę z czystym sercem polecać. Co do olejków, naprawdę są świetne. Co więcej nigdy nie dostałam po nich plam posłonecznych z którymi walczyłam latami używając właśnie drogeryjnych faktorów. Efekt był taki, że wcale nie byłam opalona za to plamy wychodziły. Naprawdę natura jest lepsza od chemii!

      Polubienie

  4. Kocham naturalne kosmetyki! Z dnia na dzień coraz bardziej i bardziej. Temat opalania jest właśnie u mnie na tapecie, bo chcę ładnie wyglądać w sukni ślubnej 🙂 Myślałam przez chwilę o solarium, ale stwierdziłam, że nie zrobię tego swojej skórze, a po Twoim wpisie tym bardziej 🙂

    Polubienie

    • Cieszę się, że natchnęłam Cię dobrą myślą:) Życzę samych szczęśliwych dni na nowej drodze! A jeśli chodzi o kosmetyki naturalne zajrzyj sobie jeszcze do moich wpisów – Idealny prezent nie tylko pod choinkę i Made in Poland – organiczne spa w mojej łazience. Są tam opisy kosmetyków naturalnych, które lubię i używam i linki do stron, gdzie można je kupić

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s