Pokolenie X czy Y? Nic z z tego- Jestem z UW

W ostatni weekend przeżyłam powrót do przeszłości dzięki zaproszeniu na obchody 200-lecia Uniwersytetu Warszawskiego. W piątek jak za dawnych czasów zasiadłam w tzw. Audi Maxie by wysłuchać wykładów. Fala wspomnień przetaczała mi się przez głowę.

I kolejny raz doszłam do wniosku, że okres studiów to najlepszy czas w życiu. Stoi się wtedy przed szeroko otwartymi drzwiami życia i tak wiele można zrobić dla siebie, dla innych, żeby osiągnąć wiele.  Do tego młodość uskrzydla, daje wiarę, że wszystko można i wszystko się da. Patrząc na studentów rozprawiających ze sobą w kolejce po kawę widziałam ten sam wielki świat w ich oczach, który i my mieliśmy. Tymczasem Olga Kozierowska, twórczyni ‚Sukcesu pisanego szminką’, z podium Audi Maxa sprowadziła mnie na ziemię przypominając, że należę do innego pokolenia tzw. X. A Ci co po kawę to tzw. Y albo millenialsi.

Oni podobno są roszczeniowi i brakuje im zaangażowania w pracy. Nie chcą poświęcać całego życia na karierę, a stawiają mocno na rodzinę i pasje. Wychodzą z pracy o tak zwanej normalnej porze podkreślając, że nie mogą zostać dłużej, bo hobby, albo przyjaciele czekają. Ważniejsza jest dla nich jakość życia i doświadczenia życiowe, niż posiadanie. Jedyne co potrzebują materialnie do szczęścia to najnowszy model Iphone’a.

Taka definicja akurat pasuje do mnie przedstawiciela pokolenia X. Z tym że w ich wieku marzyłam nie o telefonie, ale o samochodzie. Moi rodzice śmiali się, że będę w nim mieszkała skoro nie potrzebuję M4. Pamiętam też sytuację, kiedy w jednej z pierwszych prac, jeden  z szefów zatrzymał mnie przy drzwiach z zapytaniem dlaczego już wychodzę skoro jest dopiero 17.30. Ośmieliłam się odpowiedzieć, że poza pracą istnieje inne życie. O dziwo nie wylali mnie z hukiem za to. Pilnowałam tego balansu zawsze niezależnie, gdzie pracowałam. Już wtedy należałam do wielkich fanów Slow, choć jeszcze nikt tego tak nie definiował.

beznazwy

Co mnie na pewno odróżnia od pokolenia Y to technologia, z której korzystałam mając tyle lat co oni. Pracę magisterską pisałam w pracy po godzinach, bo nie miałam własnego komputera. Pisząc uczyłam się jednocześnie obsługi komputera. Kiedy zniknęła mi połowa magisterki, posyłałam pod nosem niecenzuralne słowa, bo nie wiedziałam co zrobić, żeby ją odzyskać. Skończyło się na pisaniu od nowa. Nie miałam też pod ręką wszechwiedzącego Google’a. Wiedzę zdobywałam na wykładach, albo w bibliotekach. Kiedy w Warszawie nie było książki, która była mi potrzebna, jechałam do Krakowa. A kiedy tego było mało, bo ciągle brakowało mi informacji, pojechałam do Izraela szukać znawcę tematu. Nota bene dzięki temu przeżyłam jedną z najlepszych przygód mojego życia.

DSC_3006

Obecni studenci mają dostęp do technologii i mediów cyfrowych, o jakich nam się wtedy nie śniło. Aktywnie z nich korzystają, co umożliwia im sprawdzanie wiedzy w różnych źródłach bez potrzeby szperania w bibliotekach, albo uganiania się po świecie w poszukiwaniu autorytetu w danym temacie. Niestety ma to drugie dno – pozostaje  im mało czasu na myślenie autonomiczne i wyrobienie sobie własnych poglądów.

W tym wszystkim jednak pokolenie X ich dogania. Cyfryzacja świata nie daje nam pozostawać w tyle. Nadrobiliśmy zaległe lekcje i też chętnie korzystamy z nowinek technologicznych. Kto z nas np. dziś korzysta z tradycyjnej encyklopedii, albo leksykonu leków? Wszyscy szukamy wiadomości przez google’a. Kto jeszcze posługuje się tradycyjnym telefonem? Jaki procent z nas czyta gazety w wersji papierowej? Kto z nas wyobraża sobie życie bez smartfona? Ilu z nas aktywnie korzysta z różnych aplikacji mobilnych, ma konta w mediach społecznościowych?  Przecież my też należymy do społeczeństwa pochylonych głów z ang. heads down society, o których już wcześniej pisałam.

Nasze pokolenie zmienia też swoje podejście do pracy. Już dobrych kilka lat temu ludzie z naszego pokolenia wymyślili tzw. sabbatical – czyli dłuższy urlop od pracy zwykle poświęcany na podróżowanie po świecie. Zazwyczaj kończył się on porzuceniem pracy w korporacji na rzecz wolnego zawodu. W ostatnich latach coraz więcej ludzi pracuje z domu, albo szuka elastycznego czasu pracy. Zmieniamy też kwalifikacje. Trochę zmusza nas sytuacja rynkowa, ale nie tylko. Jak mówią – jedyne co stałe w życiu, to zmiana. I my tej zmianie podlegamy wszyscy, nie ważne, czy pokolenie X czy Y.

W trakcie obchodów 200-lecia Uniwerku siedząc na sali wykładowej, tańcząc w ogrodach BUW podczas tzw. BUWingu i słuchając  koncertu ‚Absolwenci absolwentom’ doszłam do wniosku, że nie czuje zażyłej przynależności do któregokolwiek z określanych przez socjologów i kulturoznawców pokoleń. W dużej mierze ukształtował mnie okres studiów i kierunek, który wybrałam. Dlatego to, co mnie może określić to hasło obchodów 200-lecia Uniwerku – Jestem z UW. No  a poza tym – jestem Slow Fix.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s