Żyć na wybrzeżu

Zwiedzając tego lata Sztokholm zwany Wenecją Północy, cały obszar stołeczny obejmuje 24 000 wysp, miałam zamiar napisać dla Was post poświęcony temu miastu, co warto zobaczyć kiedy zwiedza się z dziećmi, taki Slow Travelling Guide. Zmieniłam jednak zdanie.

Wracając myślami do pobytu w stolicy Szwecji cały czas miałam przed oczami morze (zatokę Saltsjön), które można podziwiać z różnych zakątków miasta. Można też odwrotnie podziwiać miasto bujając na falach. To był nota bene najfajniejszy moment z całego zwiedzania Sztokholmu, kiedy opłynęliśmy promem działającym w ramach komunikacji miejskiej prawie cały archipelag sztokholmski. Na pokład wsiadła z nami spora grupka ludzi, trochę turystów, ale w dużej mierze mieszkańców miasta, którzy wysiadali na poszczególnych przystankach. Wszyscy zrelaksowani, zadowoleni, choć raczej nie byli w trakcie urlopu. Coś w tym musi być! Ja też zawsze czuję się inaczej, lepiej w miastach nadmorskich, niż w miastach śródlądowych. Postanowiłam zbadać ten fenomen.

Mówi się, że w miastach jest przyszłość, że wkroczyliśmy w stulecie metropolii. Według obliczeń za 14 lat, aż 3/4 populacji naszej planety będzie zamieszkiwać miasta. Czy za kolejnych kilkanaście w ogóle nie będzie  ludzi na terenach pozamiejskich? Jak będzie wyglądało nasze życie w świecie, który stopniowo zleje się w zurbanizowane przestrzenie. Czy będzie miejsce, żeby uciec za miasto? Czy same miasta zostaną tak przemyślane, że już nie będziemy z nich uciekać? Czy w mieście można być szczęśliwym obcując tylko z namiastką przyrody w parkach, albo we własnych mini ogrodach na tarasie czy przydomowych ogródkach?  Mnożą mi się pytania, więc szukam tych miast,  gdzie żyją szczęśliwi ludzie.

Specjaliści robiący rankingi  miast, gdzie żyje się najlepiej, wskazują kilka czynników, które o tym decydują: szybki i tani dojazd do pracy, szkół, czysta woda i powietrze, bliskości zieleni. Sama od siebie dodaję do tej listy  naturalne akweny wodne – morze, czy ocean bo przecież miastem, które zawsze wiedzie prym w rankingu jest Kopenhaga, oczywiście miasto nadmorskie.

Byłam w czasie wakacji w kilku miastach położonych nad morzem, naszym Trójmieście, Sztokholmie i Goteborgu. We wszystkich tych miejscach czułam, że możliwość obcowania z wielką wodą pomaga ludziom w redukowaniu stresu i nabieraniu zdrowego dystans do pędu codzienności,  nie mówiąc o zdrowiu fizycznym i psychicznym dzięki obecności jodu w powietrzu, który dodaje energii, obniża poziom cholesterolu, poprawia metabolizm, wzmacnia odporność, pomaga też w radzeniu sobie ze stresem. Ważna jest też obecność wiatrów od morza, które oczyszczają powietrze z miejskich pyłów. Do tego dochodzi możliwość pokołysania się na falach na różnego rodzaju łodziach, statkach, promach, choćby takich, które w ramach komunikacji miejskiej przewożą mieszkańców z  jednej dzielnicy do drugiej, co korzystnie wpływa na pracę mózgu. No i last but not least wielki naturalny błękit, który też ma działanie terapeutyczne (sic!)  według naukowców z Michigan State University, dużo większe niż zieleń natury.  I jak nie być tam szczęśliwym?

DSC_5085

Moje odczucia potwierdzają badania epidemiologa Lory Fleming z University of Exeter. Wyniki pokazują, że ludzie żyjący na wybrzeżu rzadziej lub w mniejszym stopniu odczuwają ból fizyczny, są też zdrowsi psychicznie. Obecność morza czy oceanu sprzyja aktywności fizycznej, ale i kontemplacji, dwóm czynnościom, które rzadko są w naszych wielkomiejskich, codziennych planach.    Nowi mieszkańcy nadmorskich miast potwierdzają zdecydowanie lepsze samopoczucie niż w trakcie życia w głębi lądu. Wynika to też ze zdrowego snu. Powietrze morskie nasycone jest jonami ujemnymi, które pomagają absorbować tlen, co pomaga nam w głębokim, regenerującym śnie, a wiadomo w zdrowym, zregenerowanym ciele, zdrowy duch. To wszystko jest ładnie i krótko określane po angielsku jako seaside well-being.

Nie wszystkim nam jest dane mieszkanie w miastach nad morzem czy oceanem, ale jak jest okazja trzeba tam gnać by łapać ten dystans, sycić się wielkim terapeutycznym błękitem i oddychać zdrowym powietrzem. A ja już wiem, gdzie w razie totalnego zurbanizowania świata będę szukała swojego miejsca. Czekam na światową listę najszczęśliwszych miast wybrzeży. Stany Zjednoczone już taką mają http://www.coastalliving.com/travel/top-10/2015-americas-happiest-seaside-towns

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s