Koszyki – mój nowy hot slow spot

Są takie miejsca, które tworzą klimat miasta. Miejsca, gdzie ciągną ludzie, bo odnajdują tam wszystko za czym tęsknią, smaki, zapachy, detale architektoniczne, które gdzieś już kiedyś widzieli i doświadczyli. Moim ulubionym warszawskim hot spotem, a w zasadzie hot slow spotem, bo czas tam biegnie inaczejjest tzw. Bridge Bazaar czyli Centrum Arkady pod mostem Poniatowskiego.  Odnajduję tam klimat miejsc pogranicza, gdzie krzyżuje się wschód i zachód, coś co najbardziej lubię na świecie.

W tym miesiącu stolica wzbogaciła się o nowe-stare miejsce, czyli Halę Koszyki, która zwana była też Bazarem Ludowym. Lubię określenie bazar, od razu chwyta mnie za serce i tym razem też tak się dzieje. Będę na pewno często tu bywać.

dsc_6358

Koszyki powróciły spektakularnie na mapę Warszawy  po 4-letniej przerwie na rewitalizację. Ponad 100-letnia hala w charakterystycznym budynku z dopieszczonymi secesyjnymi detalami była i jest eleganckim targowiskiem. Fakt, doświadczyła w swojej historii okresu mniej eleganckiego, kiedy rządziło słynne Społem. Na szczęście po ich działalności nie ma śladu. Obecny właściciel zadbał o wyeksponowanie tego, co było chlubne i piękne, a do tego dołożył nowoczesne detale, które dobrze współgrają z historycznymi elementami.

Układ budynku został pieczołowicie odtworzony,  w tym rytm, kubatura oraz wszystkie, oryginalne elementy, które dało się uratować m.in. ceglane ściany z oryginalnymi cegłami ze zdemontowanej Hali. Odrestaurowano secesyjne fasady budynków bramnych czy historyczne stalowe kratownice, odmalowane na zielony kolor tak, jak to było pierwotnie.

W pięknie zrewitalizowanych Koszykach znajdziecie co dusza zapragnie, to jeden wielki food court, przestrzeń targowo-restauracyjna, gdzie można odnaleźć smaki z różnych zakątków świata zupełnie jak w Lizbonie, Florencji czy Barcelonie. Pod jednym dachem jest 18 barów i restauracji, a do tego 11 sklepów spożywczych i punkty usługowe. Trzeba tam przyjść kilka razy, żeby stwierdzić, które miejsce stanie się naszym ulubionym. W pierwszym momencie człowiek staje oszołomiony. Tyle opcji kulinarnych sprawia, że trudno się zdecydować na co w zasadzie mamy ochotę. Ja zaczęłam swoje testowanie od tajskiej kuchni Tuk Tuk’a. Akurat była pora lunchu, więc zjadłam całkiem smakowity zestaw lunchowy.  Potem była oczywiście kawa z ręcznie robioną czekoladową zagryzką w Karmello. Przy kolejnej wizycie, gdzie bardziej niż na doznania kulinarne, nastawiłam się na prawdziwie ekologiczne  zakupy w Smak Natury, wpadłam na  szybką kawę i lody do  Magia d’Italia. I rzeczywiście magia!

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

W Koszykach można zacząć od śniadania, a skończyć na kolacji, zaliczając po drodze kilka kaw z deserem, a w międzyczasie wyskoczyć na otwartą, ładnie zagospodarowaną przestrzeń przed Bazarem, żeby złapać oddech. Wygląda na to, że latem właśnie tam wylegną pod chmurkę wszystkie kawiarniano-restauracyjne ogródki.

Od momentu otwarcia Hala Koszyki tętni życiem. W weekend trudno tam znaleźć wolny stolik. Lepiej przyjść w tygodniu, choć i wtedy nikt nie narzeka na brak klientów. Widać, że Warszawa zakochała się w Koszykach i długo z tego stanu zakochania nie wyjdzie. I ja też.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s