Gwiazda nr 5- rozmowa o kosmetycznych gwiazdach i życiu z założycielką marki Latoille 5

Ponad rok temu zrobiłam rewolucję w swojej kosmetyczce i łazience. Wyrzuciłam wszystko, co można nazwać kosmetykiem syntetycznym. Teraz mam przegląd polskiej półki naturalnych i organicznych kosmetyków plus trochę kosmetyków naturalnych ze świata, z Grecji, Izraela, Australii. Niedawno wśród nich pojawiła się ‚gwiazda nr 5’ – Latoille 5.

Pewnego dnia na komunikatorze FB wyświetliła mi się wiadomość od Renaty Ambasz. Nie znałam jej i nie wiedziałam, że Renata jest założycielką marki Latoille 5, można powiedzieć prekursora kosmetyków organicznych bazujących na aromaterapii. Wymieniłyśmy wtedy kilka myśli i na tym się skończyło. Trafiłam potem w sieci kilka razy na wiadomości na temat Latoille 5. Postanowiłam lepiej poznać markę i osobę, która za nią stoi. Nigdy nie spotkałyśmy się przy okazji targów, jak to było w przypadku innych twórców kosmetyków naturalnych. W ten sposób zrodził się pomysł wywiadu z Renatą. Choć ona sama ma wątpliwości, czy wie, co znaczy żyć w rytmie slow, jej marka i podejście do życia dobrze się wpisują w ten nurt – gdzie ważny jest czas, cierpliwość i jakość;

Czy możesz powiedzieć, że żyjesz w rytmie slow? Mam nadzieje, że dobrze rozumiem to sformułowanie. Termin jest mi znany głównie z reklam w Radio Zet Chilli. Całe moje życie starałam się robić tylko to, co lubię, w swoim własnym stylu i tempie. Jestem dosyć odporna na poganianie i ocenę. Nie należę do osób szybkich, ale jestem konsekwentna i uparta w realizacji swoich założeń życiowych. Z drugiej strony wybrałam intensywne życie pełne podroży, ludzi, ruchu i przygód, ale  zawsze udawało mi się zachować pewien luz i zdrowy dystans.

Gdy zaszłam w ciąże zbiegło się to z rozkręcaniem mojej pierwszej firmy i niestety stres wziął górę z powodu ogromu pracy. Ten okres nie był slow pod żadnym względem, ale gdy znów powróciłam do jedynej znanej mi satysfakcjonującej formy pracy, czyli  pracy na własny rozrachunek i odnalazłam się w roli mamy, wszystko znów się uspokoiło. Znów żyję tak jak lubię.

Skąd wzięło się u Ciebie zainteresowanie kosmetykami naturalnymi ? Gdy w 1999 roku wyjechałam do Londynu, nie było tam jeszcze prawie nikogo z Polski.  Wiele osób nigdy nie słyszało naszego języka i nie wiedziało, gdzie Polska leży na mapie. Byłam tam kolorowa, egzotyczna, inna. Szybko utorowałam sobie drogę do środowisk  tzw. urban nomads. Poznałam mnóstwo fascynujących ludzi zajmujących się wszelkimi formami terapii i zdrowym stylem życia. Uczestniczyłam w dziesiątkach kursów i warsztatów dotyczących naturalnego dbania o siebie. Nauczyłam się wiele rzeczy robić sama, moje życie stało się bardzo kreatywne. Zaczęłam też studia w Londynie. Aby utrzymać się, zaczęłam zarabiać robiąc masaże, których nauczyłam się od kilku bardzo dobrych nauczycieli z całego świata.  Do masaży używałam wysokiej jakości naturalnych olejów roślinnych, które łączyłam z olejkami eterycznymi. Fascynowały mnie niemalże od dzieciństwa. Początkowo z powodu ich pięknego zapachu, a później z powodu ich widocznego zbawiennego wpływu na skórę i psychikę. Okazało się, że mam bardzo rozwinięty zmysł węchu i umiejętność tworzenia pięknych kompozycji zapachowych. Czytałam również dużo na temat aromaterapii i kupowałam najlepszej jakości  olejki. Dużo korzystałam z mojego pierwszego, kupionego jeszcze pod koniec liceum, podręcznika do aromaterapii autorstwa Konopackiej i Bruda pt. „Pachnąca Apteka”. Jednak pomysł na robienie kosmetyków zrodził się wiele lat później w Izraelu, gdzie spotkałam moja nauczycielkę, Shiri Caspi, i gdzie olejki eteryczne pachną piękniej niż gdziekolwiek indziej, a ich działanie na skórę jest wprost piorunujące.

Mieszkałaś wiele lat poza Polską –  jakie doświadczenia stamtąd wyniosłaś, które pomagają Ci tworzyć teraz markę Latoille 5 Nauczyłam się, że wszystko jest możliwe, że ludzie są wspaniali, interesujący i różni, i że z jednej strony to jest cudowne i wzbogaca, a z drugiej nigdy nie można sobie pozwolić na uśpienie i brak czujności.  Lubię język zmysłów, szczególnie węchu, ponieważ jest on bardziej precyzyjny niż międzykulturowa komunikacja językiem werbalnym, która często zawodzi. Nawet płynna znajomość języka nie pomaga. Podróżując po Indiach i Nepalu  nauczyłam się sporo o ziołach i zapachach. Poznałam syberyjskich znachorów i szamanów,  rozmawiałam z południowoafrykańskimi sangomami o ich ziołowych specyfikach na rożne dolegliwości. Jednak największym skarbcem informacji był Izrael i Anglia. Wiele czasu spędziłam również w Niemczech niedaleko Kolonii. Tam styl życia Bio jest bardzo rozpowszechniony i można kupić wiele bardzo wysokiej jakości interesujących produktów.

Opowiedz coś więcej o szkole kosmetyki naturalnej w Izraelu Moją nauczycielkę poznałam poprzez mojego męża, który w tamtym czasie był studentem w Collegu Reidman, gdzie nauczano przede wszystkim Tradycyjnej Medycyny Chińskiej, ale również między innymi aromaterapii. Shiri Caspi prowadziła tam kurs na temat zastosowania aromaterapii w kosmetyce i masażu. Ponieważ w tamtym okresie nie mówiłam jeszcze dobrze po hebrajsku, nie mogłam rozpocząć oficjalnego kursu w collegu.  Shiri zaproponowała, że  zbierzemy grupę anglojęzyczną i  będziemy uczyć się prywatnie. I tak też się stało. Grupa liczyła kilka osób. Spotykałyśmy się regularnie w mieszkaniu Shiri, przygotowując wspólnie mikstury, oraz słuchając jej wykładów. Miałam okazje też odwiedzić plantacje i destylarnie róży damasceńskiej w Izraelu. Było to pachnące i wzbogacające przeżycie.

Jak tworzysz swoje kosmetyki  i zapachy? Masz stare receptury, inspirujesz się, podglądasz innych, czy tworzysz zupełnie od nowa? Czytam cały czas, eksperymentuje, kupuje nowe półprodukty. To moja prawdziwa pasja, szczególnie olejki eteryczne. Cały czas coś tam sobie na własny użytek kręcę. Moja córka jest regularnie nacierana specyfikami mojej produkcji. Ja, mój mąż i reszta rodziny używamy moich kremów, balsamów, toników, maści. Dzięki temu wszystko jest starannie przetestowane. Mam dziesiątki gotowych receptur, choć nie wszystko, co zrobiłam, zapisałam. Cały czas powstają nowe, modyfikuje stare. Czytam o nieznanych mi substancjach, kupuje je i zaczynam próbować. Korzystam również ze sprawdzonych pierwszych receptur nauczonych podczas izraelskiego kursu.

Jeśli chodzi o konkurencję bardzo niewiele wiem na ich temat. Moją pasją jest tworzenie     kosmetyków, a nie biznes, więc nie koncentruje się specjalnie na tym, co robią inni. Kosmetyki Latoille 5 to nie są jakieś niewiarygodne wymysły, to po prostu wysoka jakość, mało i mądrze przetworzona natura. Natomiast od lat uwielbiam angielska firmę Neal`s Yard i na pewno jej oferta miała wpływ na moją aktywność. Mogę jednak z całą pewnością stwierdzić, że ich nie kopiuję. Łączy nas pasja do aromaterapii i natury.

Niestety dopuszczanie produktu na rynek jest tak drogie, także wciąż w oficjalnej ofercie mam 5 kremów do twarzy i 12 zapachów. Niedługo jednak to się zmieni.

Jakie normy trzeba spełniać, żeby móc nazwać swoje kosmetyki naturalnymi i jaka jest różnica między kosmetykiem naturalnym, a organicznym W Polsce –żadne! Półki w tzw. naturalnych sklepikach pełne są pseudo naturalnych kosmetyków. Producenci korzystają z bardzo niskiej świadomości konsumenta, który najczęściej ani nie czyta, ani nie rozumie składów produktów, które kupuje. Wabi się go zielono-brązową kolorystyka i sloganami o naturze. Dobry krem nie może kosztować 20 zł, chyba że składa się w większości z olejów mineralnych, wody i tanich sztucznych kompozycji zapachowych.

Kosmetyki organiczne, podobnie jak kosmetyki ekologiczne, nie zawierają składników syntetycznych – dopuszczalna jest niewielka ich ilość, o ile zezwala na to jednostka certyfikująca (np. Ecocert). Jednak w odróżnieniu od kosmetyków naturalnych, kosmetyki organiczne, zwane także bio, powinny być przynajmniej w 95% wykonane ze składników naturalnych pochodzenia organicznego, a więc np. z kontrolowanych upraw organicznych ( bez GMO, bez pestycydów itd.).

Z kolei kosmetyki naturalne są preparatami wykonanymi ze składników pochodzenia roślinnego, mineralnego lub morskiego i nie były przetwarzane razem z syntetycznymi produktami chemicznymi. Nie oznacza to jednak, że takie produkty nie zawierają syntetyków – mogą one stanowić bazę produktu. Kosmetyki naturalne mogą także zawierać konserwanty, które sprawiają, że preparaty nie starzeją się zbyt szybko.

Jak przekonałabyś kobiety, które do tej pory nie stosowały kosmetyków naturalnych, żeby zaczęły je używać? Podarowałabym im swój krem.  Jeśli je stać, zaczną kupować. Jakość jest najlepszą reklamą.  Chętnie opowiadam też o cudownych właściwościach pełnej mocy mirry i kadzidłowca, które uratowały  lud Izraela przed wymarciem na pustyni, o tym jak królowa Kleopatra nacierała się olejkiem różanym, aby być wiecznie młoda i powabna, o obezwładniającym zapachu kwiatów gorzkiej pomarańczy znanych jako perfumy księżniczki Neroli, o leczniczej wodzie królowej Węgier na bazie rozmarynu, o gojącej rany lawendzie i wygładzającym zmarszczki ylang ylang czy paczuli. Lubię też podkreślać różnice między nierafinowanymi, na zimno tłoczonymi naturalnymi olejami, a tymi rafinowanymi, poddawanymi obróbce cieplnej. O mineralnych olejach pochodzących z ropy nawet nie wspomnę. Najbardziej przerażające jest to, że robi się z nich oliwki dla niemowląt.  Można też zadziałać metodą bata i poopowiadać trochę o tym, co koncerny pakują do swoich tak zachwalanych produktów. Większości inteligentnych ludzi, aż się włos na głowie jeży jak zaczynają rozumieć, co całe życie wcierali w siebie wierząc, że będą od tego piękniejsi. Ta metoda działa lepiej niż zachęcanie i próba przekonania, że natura zadziała lepiej niż współczesna technologia. Zresztą dzisiejsza aromaterapia to połączenie naturalnych, prastarych metod z nowoczesnymi technologiami. Pojęcie kosmetyk naturalny jest pojęciem nadużywanym i niewiele mówiącym…Moje kosmetyki określam jako produkty na bazie aromaterapii z najwyższej jakości organicznych, mało przetworzonych składników pochodzenia naturalnego.

 

 

14 thoughts on “Gwiazda nr 5- rozmowa o kosmetycznych gwiazdach i życiu z założycielką marki Latoille 5

  1. Ola pisze:

    Dziękuję za ten wywiad. Przed zakupem szukałam informacji na temat tej firmy, ale tak mało o niej w sieci, nie wspominając o recenzjach. Na szczęście zaryzykowałam i od kilku tygodni używam kremu przeciwtrądzikowego od Latoille5 i muszę przyznać, że moja skóra nigdy nie była w lepszej kondycji. Doskonałą jakość czuć od pierwszego użycia. Przede wszystkim nie jest to kolejny wysuszacz ale wspaniały krem nawilżający i uspokajający skórę. Naprawdę szczerze polecam do cery bardzo tłustej ale odwodnionej.

    Polubienie

    • Cieszę się, że mamy to samo podejście. Jestem absolutną wielbicielką naturalnych kosmetyków. Używając ich mam poczucie, że nikomu nie szkodzę, ani sobie ani światu. A do tego one naprawdę rewelacyjnie działają.

      Polubienie

  2. Slowfixblog, nigdy nie słyszałam o Latoille5, a większość kosmetyków w mojej łazience… pochodzi z tzw. masówki. Efekt: wieczne przesuszenie. Kosmetyki naturalne mogą być rozwiązaniem moich problemów. Pomimo ceny, myślę że warto spróbować. Dzięki!

    Polubienie

    • Latoille5 to jedna z moich ulubionych marek kosmetycznych. Są też inne bardzo dobre jak Mokosh czy Make Me Bio. Półka kosmetyków naturalnych made in Poland jest naprawdę imponująca. Na pewno można znaleźć coś w swoim budżecie. Pisałam o tym choćby we wpisie świątecznym – idealny prezent pod choinkę. Znajdziesz tam linki do stron różnych firm. Pozdrawiam serdecznie!

      Polubienie

  3. O losie, nie zdawałam sobie sprawy, że produkcja naturalnych kosmetyków to takie przedsięwzięcie i… koszty! Nic dziwnego, że potem tyle kosztują… Dużo pozytywu dla pani Renaty – niech się biznes kręci. Naturalnie! 😀

    Polubienie

  4. Kosmetyki naturalne są mi bardzo bliskie. Na ten moment jeszcze nie wyeliminowałam wszystkich syntetycznych, ale w porównaniu z pielęgnacją sprzed lat jest u mnie dużo lepiej. Wydaje mi się, że na razie nie jestem gotowa wszystkiego wymienić, mam swoich ulubieńców, ale naturalną pielęgnację stosuję w połowie. Bardzo mnie cieszy, że pojawia się coraz więcej takich produktów w przystępnych cenach.

    Polubienie

    • Dobrze, że jesteś przekonana o wartości kosmetyków naturalnych. Grunt to zacząć korzystać z ich dobrodziejstw. Zobaczysz jak stopniowo będziesz chciała mieć tej natury w łazience coraz więcej

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s