Slow Road, z dala od utartych szlaków

Lawenda kojarzy się głównie z francuską Prowansją, a dla bardziej wtajemniczonych z wyspą Hvar w Chorwacji, gdzie podobno rośnie najlepszy gatunek lawendy. My odkryliśmy lawendowy raj we Włoszech, wokół pięknego palazzo o wielkiej nazwie Domus Magna, za to w niewielkiej miejscowości Belvedere di Povoletto, w regionie Friuli- Wenecji Julijskiej. To cudowne miejsce położone z dala od szlaków turystycznych, gdzie na 5 hektarach  jak okiem sięgnąć widać łany lawendy. Jak podają właściciele jest ich 1500 krzaczków. Nawet kąpiąc się w basenie, nota bene z wodą podgrzewaną przez panele słoneczne,  wdychasz dobroczynny zapach lavanduli angustifoli, odmiany, którą tam hodują. Kwiatki nie są ścinane dopóki pszczoły nie zbiorą z nich nektaru. Dzięki temu na gościnnym stole w Domus Magna można skosztować prawdziwego rarytasu – miodu z lawendy. Oprócz niego Domus Magna produkuje własne olejki lawendowe i oczywiście poduszeczki zapachowe z suszu lawendowego.

Jest lokalną tradycją, że przed ścięciem kwiatków odbywa się w Povoletto festiwal lawendy. Zjeżdżają na niego lokalni artyści, których wyroby są związane z lawendą, ale nie tylko. Podczas festiwalu oczywiście kosztuje się też słynnego miodu z lawendy. Wyróżnia się on jasnożółtą lub złocistą barwą. Odznacza się świeżym aromatem o delikatnej woni kwiatów lawendy. W smaku jest delikatny, łagodnie aromatyczny. Należy do miodów pierwszej jakości. Dzięki dużej zawartość olejku eterycznego odznacza się szeregiem cennych właściwości biologicznych, takich jak działanie antyseptyczne, uspokajające, przeciwmiażdżycowe i kardioenergetyczne.

207011_miod-sloiki-cytryna-lawenda-001

Szukając etymologii nazwy lawenda, dowiedziałam się, że pochodzi od łacińskiego słowa „lavare” – myć, przemywać. W starożytności używano jej do perfumowania wody do kąpieli stąd ta nazwa. Dziś lawenda znana jest przede wszystkim jako naturalny i bezpieczny środek stosowany w lecznictwie i kosmetyce.

W lecznictwie wykorzystuje się dwa gatunki lawendy – lawendę wąskolistną (Lavandula angustifolia, nazywaną też lawendą lekarską lub angielską i szerokolistną Lavandula latifolia. Z kwiatów tych roślin uzyskuje się olejek eteryczny. Jest on najbezpieczniejszym i jednym z najbardziej wartościowych olejków eterycznych – należy do nielicznej grupy olejków, które można stosować bezpośrednio na skórę. Stosuje się go m.in. w przypadku migreny, w chorobach skóry, infekcjach górnych dróg oddechowych, bólach mięśni, stłuczeniach. Olejek z lawendy łagodzi też dolegliwości związane z ukąszeniami owadów i oparzeniami.

Co mało znane, a o czym dowiedziałam się od właścicielki Domus Magna olejek z lawendy jest  też naturalnym środkiem do zwalczania wszawicy – aby pozbyć się pasożytów, sporządza się płukankę do włosów albo dodaje kilka kropel do szamponu. Dowiedziałam się też od niej, że olejek można stosować do prania, zamiast chemicznych płynów do płukania. Nie tylko daje piękny zapach upranym ubraniom, ale wybija też wszystkie bakterie.

Lawenda jest też świetną, choć wciąż rzadko stosowaną, przyprawą. Kulinarne zastosowanie mają świeże i suszone kwiaty lawendy, i świeże liście. Słodkawy lekko cytrusowy smak lawendy doskonale wzbogaca potrawy wytrawne i słodkie. W naszym domu na stałe przyjął się rosół z dodatkiem kwiatków lawendy, duszona cukinia z kwiatkami lawendy i uwielbiane przez dzieci ciasteczka lawendowe robione według przepisu Lavender Biscuits White Plate. Próbowaliśmy też robić lody lawendowe. Smakują jak dla mnie nieziemsko. Jest kilka przepisów na te cudowne gelato, my korzystaliśmy z przepisu od Pink Hungry.

A propos kulinariów – w Domus Magna można kosztować warzyw i owoców prosto z krzaczka. Po raz pierwszy jadłam tam kwiaty  cukinii w cieście, potrawę poleconą przez właścicieli. Teraz sama ją polecam, choć  u nas jest trudno wykonalna, bo kwiaty cukinii są bardzo rzadko w sprzedaży.

Wśród lawendowych łanów rosną też przepyszne maliny, zupełnie inny gatunek niż u nas. W połączeniu z dojrzałym melonem  i prosciutto były daniem samym w sobie .

Kiedy człowiek nasyci się ciszą i spokojem Domus Magna, nawdycha lawendowych zapachów, zje te wszystkie świeże owoce i warzywa, można ruszyć na zwiedzanie okolicy. Niedaleko stamtąd do stolicy regionu Udine, miasta raczej omijanego przez turystów.
Po wpisaniu w Google hasła Udine znajdziemy przede wszystkim informacje o Udinese Calcio, znanym włoskim klubie piłkarskim.
W przewodnikach po Włoszech ledwo się napomyka o istnieniu tego miasta, nie dając mu więcej niż jedną gwiazdkę,  a to naprawdę piękne miasto warte zagubienia się i odkrycia urokliwych zakątków, gdzie co krok widać wpływy  architektury weneckiej. Nota bene architekt Domus Magna był prekursorem jeśli chodzi o zastosowanie stylu weneckiego w architekturze tego regionu w XV wieku .

Udine
Udine, piazza Libertà

Kolejne miejsce warte odwiedzenia w okolicy to Cividale, miasto założone przez Juliusza Cezara w 50 roku p.n.e. Spokojne, małe miasteczko przyciągające turystów pięknym średniowiecznym centrum. Warto przespacerować się tam diabelskim mostem Ponte del Diavolo, który łączy miasto przedzielone rzeką. Nazwa wzięła się stąd, że budowa tego masywnego kamiennego mostu była nie lada osiągnięciem technicznym w XV wiek.

cividale_ponte-del-diavolo

Cividale, Ponte del Diavolo

Warto też pojechać do San Daniele, bo to miejsce skąd pochodzi znane na całym świecie prosciutto. Dalej bym się już jednak nie ruszała. Domus Magna ma magnez, który przyciąga z powrotem. Zwłaszcza kiedy jest się tam poza sezonem, bo nawet w tym miejscu z dala od utartych szlaków turystycznych trafiają smakosze i wielbiciele slow lifestyle’u i slow travellingu. I jest ich coraz więcej, a wtedy możliwość posiadania ogrodu z łanami lawendy i basenu na wyłączność odchodzi bezpowrotnie.

 

7 Comments

  1. Ama Nda pisze:

    Zdjęcia pokazują niesamowite miejsca 🙂 chętnie bym się do nich udała. 🙂

    Polubienie

    1. slowfixblog pisze:

      Bardzo polecam to miejsce, zwłaszcza przed sezonem, pod koniec czerwca! Przeżyliśmy tam wspaniałe 2 tygodnie

      Polubienie

    2. slowfixblog pisze:

      Naprawdę polecam, zwłaszcza przed sezonem, bo choć to miejsce z dala od utartych szlaków, też zaczyna być odkrywane przez takich jak my:)

      Polubienie

  2. Kasia pisze:

    Włochy i lawenda? A to niespodzianka. Z reguły tak jak piszesz kojarzy się z Francją i Chorwacją.

    Polubienie

    1. slowfixblog pisze:
        Też się mile zdziwiłam:) Polecam przekonać się samemu!

        Polubienie

  3. Ulka pisze:

    Chetnie pospacerowałabym nad diabelskim mostem. Bardzo chcialabym tam pojechac.

    Polubienie

    1. slowfixblog pisze:

      Też tam chętnie wrócę! Niezapomniane widoki:)

      Polubienie

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s