Green Hotels Index – moje nowe projektowe dziecko

Dzieci zaraz po urodzeniu są bardzo absorbujące. Zabierają matkom większość czasu i pochłaniają prawie wszystkie myśli. Z moim nowonarodzonym, kilkumiesięcznym dzieckiem projektowym też tak mam. Zajmuje moje myśli bo chcę by się rozwijało i znalazło swoje miejsce w świecie. Ostatnio bardzo mnie zadziwiło bo znalazło się wśród 144 inicjatyw, które pokazano na stronie  UNWTO (United Nations World Tourism  Organization) promującej projekty poświęcone zrównoważonej turystyce.

Green Hotels Index, 2017 International Year of Sustainable Tourism for Development UNWTO

Green Hotels Index, 2017 International Year of Sustainable Tourism for Development, UNWTO

Ochrzczone szumnie Green Hotels Index zrodziło się  z wewnętrznego przekonania, że przyszłość należy do eko turystyki,  w tym przede wszystkim ‚zielonych’ hoteli, gdzie zachowuje się eko standardy.  Ubrałam go w ubranko z anansem bo dziś ananas to nie tylko soczysty, smaczny owoc, ale eko symbol. Z odpadów ananasa produkuje się piñatex, nowy materiał w świecie mody, który jest alternatywą dla skóry. W procesie powstawania piñatexu zużywa się bardzo niewiele zasobów – tylko te, które niezbędne są w uprawie ananasów. To materiał doskonałej jakości, a przy tym całkowicie przyjazny środowisku. Takie są też green hotele; zużywają jak najmniej zasobów ziemi, są przyjazne środowisku, a jednocześnie nadal świadczą usługi na najwyższym poziomie.

Kiedy po raz pierwszy użyto pojęcia eko, green hotelu dotyczyło to hoteli położonych w dzikich, zielonych miejscach takich jak dżungla czy w egzotycznych krajach, zwłaszcza w Indonezji i Kostaryce. Obecnie dotyczy każdego hotelu, który wprowadza i stosuje ekologiczne standardy pozwalające uzyskać jeden z wielu ‚zielonych’ certyfikatów. Na świecie jest bardzo dużo różnych certyfikatów związanych z ekologicznymi standardami w hotelach. W Polsce liczy się tylko kilka ‚zielonych znaczków’. Warto je znać, żeby wiedzieć czy na pewno miejsce, które nazywa się ekologicznym, ma do tego podstawy. Na stronie Turystyka Odpowiedzialnie znajdziecie 8 najważniejszych certyfikatów funkcjonujących w Polsce. Czasami znajdujemy miejsca, które nie mają żadnych znaczków, a mimo to zasługują na miano zielonych, ekologicznych miejsc. Green Hotels Index powstał między innymi po to, żeby takie miejsca namierzać w Polsce i na świecie, i dzielić się tą wiedzą z Wami.

The Sarojin Hotel, Green Hotels Index

Green Hotels Index, The Sarojin Hotel, Thailand

Zainspirowało mnie hasło tego roku – TRAVEL ENJOY RESPECT. Rok 2017 został ogłoszony przez Zgromadzenia Ogólne Narodów Zjednoczonych, rokiem Rozwoju Zrównoważonej Turystyki. Jej rozwój nieodłącznie związany jest z globalizacją, z przepływem towarów i ludzi, ale także idei i trendów społeczno-kulturowych. Te procesy mogą być odpowiednio ukierunkowana, tak, by jej uczestnicy mieli okazję w pełni korzystać z bogactwa i różnorodności kulturowej, wspomagając jednocześnie rozwój lokalnych przemysłów i kultury, nienaruszając integralności odwiedzanych miejsc.

Świadomość ekologiczna nie jest według mnie przejściową modą w branży turystycznej zarezerwowaną tylko dla 2017 roku.  Dziś większość hoteli dba, by jak najbardziej ograniczyć negatywny wpływ na otoczenie, jednak na razie tylko garstka postanowiła pójść o krok dalej i stara się, aby wszystkie decyzje biznesowe były uzasadnione z punktu widzenia ekologii. Coraz tańsza technologia i ekologiczne materiały ułatwiają hotelom zapewnienie gościom maksymalnego komfortu, jednocześnie jak najmniej ingerując w środowisko naturalne. Obok tak powszechnych już elementów jak baterie słoneczne oraz toalety o zmniejszonym przepływie wody coraz częściej spotykane są bardziej wyrafinowane rozwiązania. Może to być używanie wyłącznie odnawialnych materiałów budowlanych, czy wykorzystanie naturalnego ukształtowania terenu zamiast pomp wodnych.

Ekologicznym rozwiązaniom w hotelach poświęciłam wpis Czas na urlop, szukaj green hotelu W zasadzie ten wpis był zalążkiem, z którego narodził się GREEN HOTELS INDEX Zaglądajcie na jego fanpage na Facebook’u i Instagramie  jeśli bliska jest Wam idea zrównoważonej turystyki, a hasła ekologii nie zostawiacie za progiem domu, tylko niesiecie ze sobą w świat.

 

Galeria

Biblioteka ‚slowliferów’ – c.d. kolejne warte przeczytania lektury slow

Przyszedł wrzesień, zaczęła się szkoła. Macie już swoją listę lektur obowiązkowych? Podrzucę Wam dwie, które dopisuję do powstałej już wcześniej listy lektur slow; ‘Historię ślimaka, który odkrył znaczenie powolności’ Luis’a Sepulveda i ‘Ring Road’ Kuby Witka.

Ślimaka przyniósł mi net, który śledzi wszystkie nasze poczynania i podsuwa to, co może nam się spodobać. Zwykle wkurzają mnie okienka wyskakujące akurat wtedy kiedy potrzebuję skupienia, ale tym razem książka ze ślimakiem na okładce przykuła moją uwagę. Kupiłam ją bez zastanowienia, kiedy przeczytałam, że to opowieść dla dzieci i dorosłych. Miałam skojarzenie z ‘Małym księciem’ A. Saint-Exupery. Rzeczywiście te książki mają wiele wspólnego. W gruncie rzeczy kiedy teraz myślę na gorąco to ‘Małego księcia’ też mogłabym dopisać do listy lektur slow.

Wracając jednak do ślimaka Buntownika, który jest bohaterem historii Sepulveda, zrozumiałam dlaczego ślimak stał się symbolem ruchu slow. Tu nie chodzi tylko o bardzo powolne poruszanie się, ale o cały rytm życia, wykonywanie wszelkich czynności życiowych ze skupieniem i uważnością, któremu nie brak determinacji i uporu w dążeniu do celu. Sepulveda nadał swojemu ślimakowi imię, które ma swoje znaczenie. Ktoś kto wybiera życie slow jest buntownikiem żyjącym na opak w świecie zdominowanym przez pośpiech.
Jeśli chcecie wytłumaczyć swoim dzieciom o co chodzi w filozofii życia slow to najlepsza lektura, która Wam w tym pomoże. Skutkiem ubocznym może być ich miłość do wszelkiej maści ślimaków i chęć niesienia im pomocy np. przy przechodzeniu przez chodnik, by mogły dotrzeć do swojej Krainy Dmuchawca. Zapewniam jednak – nie jest to groźne!

‘Ring Road’ Kuby Witka znalazłam w realu, w Bona Książka i Kawka, bardzo przyjemnej księgarnio-kawiarni w Krakowie. Jeden z naszych przyjaciół marzy o wyprawie rowerem po Islandii, a ‘Ring Road’ o tym opowiada, w dodatku autor – Kuba Witek jest artystą, jak nasz przyjaciel. Pomyślałam – idealny prezent i kupiłam ją dla niego, z postanowieniem, że sama ją najpierw przeczytam.

Zagłębiłam się w lekturze w gorące sierpniowe noce, kiedy za oknem cykały cykady. Moje wygody i aura na zewnątrz były zderzeniem z tym co znalazłam w książce, gdzie człowiek zmagał się z wiatrem, deszczem, zimnem, niewygodami podróży na rowerze i spania w namiocie w bardzo surowym klimacie. Trochę mu współczułam. Z drugiej strony nie był to jakiś challenge jak mówią moi synowie, ale marzenie, które spełniał. Dzięki temu miał okazję podziwiać niewyobrażalne piękno surowej przyrody, spotykać ciekawych ludzi, doświadczać ich serdeczności i bezinteresownej dobroci. Dawało mu to napęd do codziennego pokonywania swojego zniechęcenia i pozwoliło z uporem przeć do przodu, trochę jak ten ślimak. To porównanie jest jak najbardziej adekwatne, bo sam Kuba kilka razy pisze o tym, że wyprawa nauczyła go uważności, doceniania każdego dobra, pewnego rytmu, którego nie da się pogonić, bo inaczej płaci się za to pewną cenę. Po tej lekturze dochodzę do wniosku, że jazda na rowerze, a zwłaszcza podróż na nim może nauczyć człowieka życia w rytmie slow.

Życzę przyjemnej slow lektury, aura na zewnątrz bardzo do tego zachęca!

Slow Fix blog

View original post 1 409 słów więcej