Biblioteka ‚slowliferów’ – c.d. kolejne warte przeczytania lektury slow

Przyszedł wrzesień, zaczęła się szkoła. Macie już swoją listę lektur obowiązkowych? Podrzucę Wam dwie, które dopisuję do powstałej już wcześniej listy lektur slow; ‘Historię ślimaka, który odkrył znaczenie powolności’ Luis’a Sepulveda i ‘Ring Road’ Kuby Witka.

Ślimaka przyniósł mi net, który śledzi wszystkie nasze poczynania i podsuwa to, co może nam się spodobać. Zwykle wkurzają mnie okienka wyskakujące akurat wtedy kiedy potrzebuję skupienia, ale tym razem książka ze ślimakiem na okładce przykuła moją uwagę. Kupiłam ją bez zastanowienia, kiedy przeczytałam, że to opowieść dla dzieci i dorosłych. Miałam skojarzenie z ‘Małym księciem’ A. Saint-Exupery. Rzeczywiście te książki mają wiele wspólnego. W gruncie rzeczy kiedy teraz myślę na gorąco to ‘Małego księcia’ też mogłabym dopisać do listy lektur slow.

 

 

Wracając jednak do ślimaka Buntownika, który jest bohaterem historii Sepulveda, zrozumiałam dlaczego ślimak stał się symbolem ruchu slow. Tu nie chodzi tylko o bardzo powolne poruszanie się, ale o cały rytm życia, wykonywanie wszelkich czynności życiowych ze skupieniem i uważnością, któremu nie brak determinacji i uporu w dążeniu do celu. Sepulveda nadał swojemu ślimakowi imię, które ma swoje znaczenie. Ktoś kto wybiera życie slow jest buntownikiem żyjącym na opak w świecie zdominowanym przez pośpiech.
Jeśli chcecie wytłumaczyć swoim dzieciom o co chodzi w filozofii życia slow to najlepsza lektura, która Wam w tym pomoże. Skutkiem ubocznym może być ich miłość do wszelkiej maści ślimaków i chęć niesienia im pomocy np. przy przechodzeniu przez chodnik, by mogły dotrzeć do swojej Krainy Dmuchawca. Zapewniam jednak – nie jest to groźne!

‘Ring Road’ Kuby Witka znalazłam w realu, w Bona Książka i Kawka, bardzo przyjemnej księgarnio-kawiarni w Krakowie. Jeden z naszych przyjaciół marzy o wyprawie rowerem po Islandii, a ‘Ring Road’ o tym opowiada, w dodatku autor – Kuba Witek jest artystą, jak nasz przyjaciel. Pomyślałam – idealny prezent i kupiłam ją dla niego, z postanowieniem, że sama ją najpierw przeczytam.

Zagłębiłam się w lekturze w gorące sierpniowe noce, kiedy za oknem cykały cykady. Moje wygody i aura na zewnątrz były zderzeniem z tym co znalazłam w książce, gdzie człowiek zmagał się z wiatrem, deszczem, zimnem, niewygodami podróży na rowerze i spania w namiocie w bardzo surowym klimacie. Trochę mu współczułam. Z drugiej strony nie był to jakiś challenge jak mówią moi synowie, ale marzenie, które spełniał. Dzięki temu miał okazję podziwiać niewyobrażalne piękno surowej przyrody, spotykać ciekawych ludzi, doświadczać ich serdeczności i bezinteresownej dobroci. Dawało mu to napęd do codziennego pokonywania swojego zniechęcenia i pozwoliło z uporem przeć do przodu, trochę jak ten ślimak. To porównanie jest jak najbardziej adekwatne, bo sam Kuba kilka razy pisze o tym, że wyprawa nauczyła go uważności, doceniania każdego dobra, pewnego rytmu, którego nie da się pogonić, bo inaczej płaci się za to pewną cenę. Po tej lekturze dochodzę do wniosku, że jazda na rowerze, a zwłaszcza podróż na nim może nauczyć człowieka życia w rytmie slow.

Po więcej lektur slow zajrzyjcie do wcześniejszego wpisu Biblioteka Slowliferów

Przyjemnego czytania, aura na zewnątrz bardzo do tego zachęca!

 

Slow Fix Blog

View original post 1 409 słów więcej

Biblioteka ‚slowliferów’ czyli co warto przeczytać, żeby wiedzieć jak i dlaczego warto żyć w stylu slow

Czytaj dalej „Biblioteka ‚slowliferów’ czyli co warto przeczytać, żeby wiedzieć jak i dlaczego warto żyć w stylu slow”

Duński przepis na szczęście – prawdopodobnie najskuteczniejszy sposób wychowania

Czytaj dalej „Duński przepis na szczęście – prawdopodobnie najskuteczniejszy sposób wychowania”

Moja Rewolucja Eat Slow

Po dobrze spędzonym weekendzie czas na kolejny wpis, który od dłuższego czasu układa mi się w głowie. Chcę się z Wami podzielić odkryciem, które całkowicie zmieniło moje podejście do jedzenia.Czytaj dalej „Moja Rewolucja Eat Slow”

Organicznie i bez toksyn

Temat brzmi spożywczo, ale dziś nie będę pisała o jedzeniu, ale o zdrowych kosmetykach. Nota bene zdrowemu odżywianiu poświęca się relatywnie bardzo dużo uwagi, rynek jest stale rosnący, a mimo to nasz udział w rynku zdrowego odżywiania wynosi tylko 0,3 proc. A jak jest z kosmetykami? Mogę powiedzieć, wiem, co jem, ale czy wiem co nakładam na swoją twarz? Postanowiłam zgłębić temat.Czytaj dalej „Organicznie i bez toksyn”

Kaizen – dobra zmiana

Przeczytałam ostatnio, że w Europie i Stanach zaczęła panować moda na kaizen. Moda – może to nie jest właściwe słowo, to raczej potrzeba naszych czasów. Czytaj dalej „Kaizen – dobra zmiana”

Skąd się wziął Slow Fix?

Skąd wziął się mój idee fixe czyli Slow fix?

20 grudnia 2015 roku z duszą na ramieniu weszłam na WordPressa i zaczęłam tworzyć bloga. Zachęcił mnie do tego sam Michał Szafrański znany wszystkim autor bloga Jak oszczędzać pieniądze i książki Finansowy Ninja Było to podczas konferencji Sieci Przedsiębiorczych Kobiet. Jego słowa, że nie jest to trudne, że wystarczy tylko zacząć, dodały mi otuchy i wiary, że ja też mogę zostać blogerem.

Mialam i nadal mam trochę przemyśleń i spostrzeżeń, które postanowiłam zacząć porządkować dla siebie i innych. Blog był najlepszym rozwiązaniem. Spisywanie tego co w głowie daje mi napęd do wprowadzania zmian w swoim życiu, żeby nie zatrzymywać się tylko na przemyśleniach.

To, co dostrzegam i co zaczęło mnie męczyć i pewnie Was czasem też, to, że w dzisiejszych czasach od każdego wymaga się ponadprzeciętnej kreatywności, wielu umiejętności i natychmiastowego działania. Szybkie wykonywanie zadań, życie w ciągłym ruchu – tak przedstawia się współczesność, w której nieustanie zachodzą zmiany.

Czasem jednak trzeba zatrzymać się, spojrzeć na świat z dystansem i spokojnie wszystko przemyśleć. Zagorzałym orędownikiem właśnie takiego podejścia jest Carl Honoré, autor książki, która mnie zachwyciła tj. Pochwały powolności, w oryginale The Slow Fix.

slow-fix

W tym samym nurcie wypowiada się Mads Arlien-Soborg, duński badacz globalnych trendów, o których lubię czasem poczytać. Bardzo spodobało mi się co powiedział kiedyś, że nie chce być gąbką wchłaniającą kolejne doznania. Coś w tym jest! Pęd tego świata polega na maksymalizacji doznań miejsc, smaków, emocji, dóbr, doświadczeń zawodowych. Mam wrażenie, że nie jesteśmy już w stanie rozsmakować się w czymś, bo ciągle coś nas gna do przodu. Chcemy więcej i więcej. Konsumpcjonizm dotyczy wszystkich sfer naszego życia. Wszystkie powstałe przez ostatnie 50 lat ‚-izmy’ o tym świadczą.

Mads promuje odpowiedzialny konsumpcjonizm, gdzie koncentruje się tylko na czymś naprawdę cennym. Taki trend warto promować. Stąd też wziął się pomysł slow fix bloga. Chciałam dołączyć do głosu innych, którzy promują Slow i wzmocnić ich głos by więcej osób go usłyszało. A nazwa przyszła od wspomnianej książki i idei, którą promuje.

Nie daj się pośpiechowi!

FB_IMG_1457170217628